Portal społeczno-kulturalny regionu kępińskiego
Elżbiety, Marka, Pauli 19 Czerwca 2019, 05:14
Dziś 24°C
Jutro 27°C
Historia
24 Stycznia, 2019

Historia: „…Zawsze walczący pozostaje…”. Edmund Pawlak, powstaniec śląski i nie tylko…

Edmund Pawlak (1900-1984), mieszkaniec Weronikopola i Taboru Małego w gm. Bralin, sokół z Mielęcina, powstaniec wielkopolski i śląski, żołnierz wojny z bolszewikami, strażak, górnik, fryzjer, robotnik rolny, bezrobotny, więzień niemieckich obozów koncentracyjnych, rolnik, sołtys, działacz społeczny… oraz zapomniany bohater z powiatu kępińskiego II RP.

Rok 2019 został ogłoszony Rokiem Powstań Śląskich. Wielu uczestników tych trzech insurekcji i plebiscytu rekrutowało się z wielkopolski, w tym także z powiatu kępińskiego, a szczególnie z jego śląskiej gminy Bralin. Jednym z nich był godny przypomnienia bohater.
Edmund Pawlak urodził się 30 października 1900 r. w Weronikopolu, wtedy Veronikenpol, obecnie w gm. Bralin, pow. Kępno, jako syn rolnika Michała i Łucji z d. Musiała. Po urodzeniu został zgłoszony w ówczesnym USC w Kępnie w Dzień Zaduszny, a więc może dlatego trzymał się potem życia mimo wszystko, gdy los go nie oszczędzał, żył bowiem w zdecydowanie ciekawych czasach. Jak sam pisał w odręcznym podaniu z dn.16.04.1937 r. do Komitetu Krzyża i Medalu Niepodległości (KKiMN): …stawiam wniosek do komitetu niepodległości o przyznanie mi krzyża lub medalu niepodległościowego. Dlatego że we roku 1918-tem, politykowałem za polskom, w roku 1919-tem tak samo na Górnem Śląsku i tak że we pow. Kępna to znacze na pogranicze Zmeślona Parzinow, która dawni była i tak że amunicjąm dostarczałem. W 1920-tym rok stąpiłem do Armii polski gdzie ruszyłem na front bolszewicki tam zostałem rany, we 1921 roku na powstanie Górnego Śląska, we 1923-ciem byłem zwolniony z Górnego Śląska i nadal czuwam i organizujach stras pożarnom, ale wreszcie niespodziewanego wroga którę be mok nadejść na Granice Polskie, aby go połamać i znać dać Władcom Polski. Zawsze walczący pozostaje... Zachowałem tu celowo oryginalną pisownię dłuższego fragmentu powyższego oświadczenia, a tłumacząc tę na poły śląską i wielkopolską gwarę ludową na bardziej zrozumiały dziś język, wygląda to mniej więcej następująco: „…Proszę o przyznanie mi Krzyża lub Medalu Niepodległości. W 1918 r. stanąłem za Polską, w 1919 r. działałem na Górnym Śląsku (I powstanie śląskie), byłem też aktywny w powiecie kępińskim na dawnym pograniczu (Dolnego Śląska i Wielkiego Księstwa Poznańskiego) w Zmyślonej Parzynowskiej gdzie m. in. przewoziłem amunicję (powstanie wlkp.). W 1920 r. wstąpiłem do Wojska Polskiego i walczyłem na froncie bolszewickim, gdzie zostałem ranny. W 1921 r. brałem udział w III powstaniu śląskim. W 1923 r. wróciłem z Górnego Śląska i działam m. in. w Ochotniczej Straży Pożarnej, czuwając by wróg nie zdołał nas zaskoczyć, a gdyby przekroczył granicę Polski, aby go pokonać i poinformować nasze władze. Pozostaję waleczny…”. W efekcie podobnie jak wielu innych obiektywnie zasłużonych Wielkopolan i Ślązaków odznaczenia nie dostał, co po Zamachu Majowym 1926 r. uzasadniano „brakiem pracy niepodległościowej”… Ustaliłem natomiast, że osoba o tym samym imieniu i nazwisku została odznaczona 24 lipca 1921 r. Krzyżem Walecznych (KW) nr 16330 za wojnę z bolszewikami 1919/1920 r., ale nie ma pewności, że nie jest to jedynie zbieg okoliczności, bo choć jego imię nie było tak często spotykane, to jednak nazwisko wręcz przeciwnie. Rzecz w tym, że dokumentacja KW nie podaje dokładniejszych danych poza imieniem i nazwiskiem, stopniem oraz formacją. Zakładając więc na wszelki wypadek optymistycznie, że odznaczony był jednak naszym skromnym bohaterem przytaczam okoliczności uhonorowania, czyli tzw. „szczegółowy opis czynu” st. legionisty i d-cy sekcji w II baonie 5 p. p. Leg. 1 DP Leg. …We wszystkich walkach kompanii spisuje się bardzo dobrze, szczególnie odznaczył się w walkach pod Lidą 28 września 1920 r., kiedy jako d-ca patrolu rozbija przednią straż nieprzyjaciela biorąc 8 jeńców kozackich i rozbijając kolumnę wroga. Przez wzniecenie popłochu u nieprzyjaciela, przyczynia się do wzięcia Lidy... W okresie międzywojennym Lida znajdowała się w woj. nowogródzkim II RP, dziś to 100 tys. miasto w obw. grodzieńskim Białorusi. Bezpośrednio opiniował go d-ca komp., kpt. Kazimierz Sablik (1895-1926), a zgodę na odznaczenie podpisał d-ca 1 DP Leg., płk Stefan Dąb-Biernacki (1890-1959), który potwierdził to zarazem w im. późniejszego marszałka, a wtedy d-cy 2 Armii, gen. Edwarda Śmigłego-Rydza (1886-1941), już 3-ciej w tym szyku tragicznej postaci. Płk S. Dąb-Biernacki, późniejszy gen. dyw., został zdegradowany do szer. w 1940 r. w Londynie przez gen. W. Sikorskiego. Dziś godny chyba rehabilitacji, szczególnie w czasach, gdy nie chce się zdegradować Jaruzelskiego i jemu podobnych… Uhonorowanie przez KKiMN nie było potrzebne E. Pawlakowi tylko dla samego odznaczenia, ale w okresie międzywojennym, gdy panowało duże bezrobocie, bycie kawalerem Krzyża lub Medalu Niepodległości dawało pierwszeństwo w uzyskaniu pracy. Po odmowie uznania jego zasług, musiał jej szukać na Górnym Śląsku, gdzie w latach 1929-1930 budował szyby kopalniane, a w 1931 r. był na zasiłku dla bezrobotnych. Następnie trudnił się fryzjerstwem, a od 1938 r. pracował w Niemczech w majątku Wischitz k. Oleśnicy (wtedy Oels) pod Wrocławiem (Breslau), skąd wrócił do Weronikopola w grudniu 1939 r. Ponieważ w momencie wybuchu II wojny światowej nasz bohater nie ukończył jeszcze 40 lat, bo do 39 roku życia brakowało mu wtedy jeszcze 2 miesięcy, jako rezerwista teoretycznie mógł zostać zmobilizowany do WP i byłby uczestnikiem kampanii wrześniowej i podobnie jak podczas powstań śląskich i wielkopolskiego znów by walczył z Niemcami, których obiecał połamać. Jego aktywne uczestnictwo w tej kampanii nie mogło mieć jednak miejsca, bo jako inwalida wojny z bolszewikami został zwolniony z poboru. Poszukując dalszego ciągu jego losów, trafiłem na informacje, że na początku okupacji niemieckiej pracował, jako fryzjer i mieszkał w Taborze Małym (wtedy Klein Friedrichs - Tabor), gm. Bralin. Tabor Mały to wieś pod Bralinem założona w XVIII w. przez czeskich emigrantów, obecnie liczy ok. 200 mieszkańców. W styczniu 1941 r. został aresztowany i uwięziony, najpierw we Wrocławiu, a następnie w grupie 188 podobnych przewieziony do KL Gross-Rosen (którego centrala znajdowała się pod Rogoźnicą na Dolnym Śląsku), gdzie otrzymał nr 8050. Był to jeden z najcięższych niemieckich obozów koncentracyjnych, bo podobnie jak w KL Mauthausen-Gusen (o którym pisałem już kilkakrotnie w TK) zamęczano tam m. in. w kamieniołomach granitu.

~ Tomasz Kostek Górecki, Klub Kaliszan w Warszawie

Więcej w nr 4 (1310) 2019 r. „Tygodnika Kępińskiego”.

Komentarze

Pozostało znaków: 1000

Redakcja Tygodnika Kępińskiego nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez Internautów. Wypowiedzi zawierające wulgaryzmy, naruszające normy prawne, obyczajowe lub niezgodne z zasadami współżycia społecznego będą usuwane.

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!