Portal społeczno-kulturalny regionu kępińskiego
Leoncjusza, Michała, Renaty 23 Maja 2018, 10:51
Dziś 22°C
Jutro 22°C

Reklama

Wiadomości

Kapitan „Zawiszy” gwóźdź w trumnę Ostrówca wbił głową
Piłka nożna: Kapitan „Zawiszy” gwóźdź w trumnę Ostrówca wbił głową
Pięć dni przed czwartą od końca kolejką Bundesligi, trenera Zawiszy elektryzują trzy telefony. Bramkarz informuje, że złamał nogę, stoper wyklucza swą obecność, motywując to kontuzją, a rozgrywający nie może wstać z łóżka, co jest wybitną przeszkodą, by choćby usiadł na ławce. Na dokładkę mecz przełożono z niedzieli na sobotę. Tomasz Stawski reaguje błyskawicznie. W wyobraźni kreśli plan taktyczny, w którym pomocnika przesuwa do obrony, obrońcę do ataku, a bramkarza wyciąga z szafy. „A jak będzie trzeba, to na ostatni kwadrans w bój rzuć Szotę, nawet, gdyby ten miał się pionizować całe pół godziny” – podpowiada mu bóg futbolu. Trener wprowadza ten śmiały projekt w życie, co w efekcie przynosi Zawiszy zwycięstwo 3:2. Czy można się więc dziwić, że po meczu wdzięczni kibice skandują imię trenera tak entuzjastycznie, że w końcu swoje votum separatum musiał zgłosi kierowca autobusu, grożąc wszystkim przedwczesną emigracją? Ciekawe, jaką ocenę trenerowi Zawiszy wystawił szpieg z Rogaszyc, który przebieg tego dramatycznego meczu śledził pilnie z wysokości boiskowego płotu. Po trzecim golu nie czekał już na końcowy gwizdek, rzucił się do auta i huknął drzwiami z taką werwą, że z drzewa, pod którym parkował, spadły wszystkie liście. A klakson przepłoszył krążące nad stadionem w Ostrówcu bociany.
2018-05-22 18 0 0

Reklama

Wiadomości

Reklama