Historia: Wyścig Pokoju na kępińskich drogach. Część I
Przez kilkadziesiąt lat dwa majowe tygodnie należały do Wyścigu Pokoju. Cała Polska śledziła rywalizację kolarzy, słuchając niezapomnianych relacji – najpierw tych radiowych, później oglądając meldunki w telewizji. Wyścig Pokoju nie miał konkurencji. A o zachodnich wyścigach, takich jak Tour de France, Giro czy Vuelta, w ogóle się nie mówiło, bo Trybuna Ludu zwyczajnie o nich nie pisała.
Wyścig Pokoju sprawiał, że oddech wstrzymywała cała Polska. Przez prawie sześć dekad majowe zmagania na szosach Polski, NRD i Czechosłowacji przyciągały przed odbiorniki i na trasy etapów miliony entuzjastów kolarstwa. Radiowych, a następnie telewizyjnych meldunków słuchano i oglądano dosłownie wszędzie. Pomimo, że dla komunistycznej władzy ta słynna impreza kolarska była wyłącznie narzędziem propagandowym, to w pamięci szarych obywateli zapisała się przede wszystkim jako arena sportowych uniesień. Dziś ta impreza to kawał kultury przeszłości, która odeszła bezpowrotnie. Po 1990 r. Wyścig Pokoju stanął przed wyzwaniami nowej rzeczywistości. Jak się okazało. przełom lat 80. i 90. był powolnym schyłkiem tej imprezy. Dwadzieścia lat temu, 20 maja 2006 r., na trasie Linz-Karlowe Wary-Hanower odbyła się ostatnia edycja wyścigu, który w czasach największej świetności gościł również na Ziemi Kępińskiej.
~ BAS
Więcej w nr 23 (1686) 2026 r. „Tygodnika Kępińskiego”
Bądź pierwszy!