Portal społeczno-kulturalny regionu kępińskiego
Alfreda, Maksymiliana, Selmy 15 Sierpnia 2018, 04:00
Dziś 21°C
Jutro 24°C
Sport
13 Czerwca, 2018

Historia: Wspomnienia piłkarza z KKS-u (część 1)

Rocznik 1933, urodził się w Wolsztynie, ale już jako 7-miesięczne niemowlę zamieszkał w Kępnie. Jerzy Patalas opowiada o swojej przygodzie ze sportem, którą rozpoczął w Kępnie tuż po zakończeniu II wojny światowej. Jego wspomnienia przybliżają powojenny okres tworzenia się ruchu sportowego w naszym mieście.

Na początku była lekkoatletyka
- Swoją przygodę ze sportem zaczynałem od lekkoatletyki, od biegania. Wtedy były inne silne sekcje w kępińskim klubie – lekkoatletyczna, gier zespołowych: kosz i siatka – tych sekcji było trochę. Biegałem w pierwszych biegach narodowych, które wówczas były, biegałem na 500, 800 i 1500 metrów, trenowałem na bieżni stadionu w Kępnie. Boks też ćwiczyłem – każdy mógł robić, co chce, wszystko się działo samoistnie. Ja zacząłem biegać od szkoły podstawowej - chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 2, a moją pierwszą wychowawczynią była pani Maria Cieplik, uczyła polskiego. Baranowski był taki nauczyciel, kierownikiem szkoły był Pawelczyk. Biegało ze mną wielu kolegów z klasy i nie tylko. Taki Lipczyński, już nie żyje, Makles, później działacz sportowy w Ostrzeszowie, organizator biegów ostrzeszowskich. To wszystko było spontanicznie z własnej inicjatywy, żeby się wyszumieć.
Kto wtedy trenował kępińskich sportowców? - Wtedy nie było zawodowych trenerów, byli zapaleńcy – relacjonuje. - Był Zygmunt Domagała, kierownik szkoły w Słupi, był ojciec posła Tomczaka i Samulski - fryzjer, biegał na 100 metrów. Byli to propagatorzy lekkoatletyki, którzy z nami ćwiczyli. Także Jurek Przybył grał trochę w piłkę, ale głównie biegał na 100 metrów, Nowacki Zygmunt z Wieluńskiej – biegał na 800 i 1500 metrów, a potem wywędrował do Górnika Wałbrzych.
- Na jednym stadionie się ćwiczyło - dodaje. - Ja na bieżni, a oni na boisku grali w piłę… tu się kopnęło, tam się kopnęło, później ktoś powiedział, że warto spróbować zagrać…

Z bieżni na boisko
Pytany o początki swojej futbolowej pasji opowiada: - Przed wojną jeszcze nie grałem w żadnej drużynie, byłem za smarkaty. W okresie wojennym w Kępnie był niemiecki zespół piłkarski. W nazwie miał słowo „Kempen” – grali w nim Niemcy. No i na ich mecze Polacy, którzy nie podpisali folkslisty, nie mieli wstępu. Oni grali na boisku „Sokoła”, obecnie Polonii przy Alejach Marcinkowskiego. Ale oczywiście na boisko czy basen pływacki mogli wejść tylko Niemcy. Polacy kąpali się tylko w Samicy, była tama i tam się kąpaliśmy.
Przyznaje, że nie pamięta powstawania klubu sportowego po zakończeniu II wojny światowej. - Byłem wtedy za młody, żeby interesować się organizacją życia sportowego - wyznaje J. Patalas. – Wiem jednak, że już w 46 roku grała kępińska drużyna. Z tego co pamiętam, to był Kępiński Klub Sportowy. Jak zorganizowała się piłka, ten zespól trafił do wyższej A klasy. Nie pamiętam, czy te niższe klasy w 46 roku w ogóle istniały, bo nie było takich rozgrywek, dopiero w późniejszym etapie były rozgrywki w B klasie i powstała grupa juniorów, ale to dopiero w 48 czy 49 roku, późniejsze lata. Na samym początku, po wojnie były 2 kluby: Kępiński Klub Sportowy i Gwardia. Obie drużyny grały na boisku „Sokoła”. Oni grali krótko – 1 lub 2 sezony i ci zawodnicy przeszli do kolejowego klubu sportowego.

~ Magdalena Bendzińska, Mirosław Łapa

Więcej w nr 24 (1279) 2018 r. „Tygodnika Kępińskiego”.

Komentarze

Pozostało znaków: 1000

Redakcja Tygodnika Kępińskiego nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez Internautów. Wypowiedzi zawierające wulgaryzmy, naruszające normy prawne, obyczajowe lub niezgodne z zasadami współżycia społecznego będą usuwane.

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!