Historia: W klimacie dawnego szlaku alkoholowego – część I
W dobie głębokiej komuny w Kępnie było kilka knajp – „mordowni” – działających do ostatniego zamroczonego lub wyczołgującego się gościa. W tym miejscu, bez wątpienia, wypada wspomnieć takie przybytki, jak bary: Targowy („Śmojdruch”), Postój („Dołek”), Pod Lipami („Krzyżok”), Pod Grzybkiem („Trupek”), „U Pawloczki”, całodobowe bary kolejowe i restauracje. Były jeszcze inne lokale serwujące wódeczkę czy winka, ale ich nie zaliczyłbym do kategorii z cyklu urwij-filmów: „Centralna”, „Jubilatka”, „U Frącka” oraz „Łabędź”. Wspomnijmy zatem klimat tych nieistniejących już „wyszynków”. Zacznę jednak od przedwojennych „przybytków” w Kępnie, gdzie można było napić się wódki lub piwa.
Tylko nieliczni najstarsi kępnianie, a właściwie kypnioki, pamiętają knajpy i restauracje działające w II Rzeczpospolitej. Stąd zanim przejdę do meritum z lat „małej stabilizacji”, to przypomnę, a właściwie przedstawię, gdyż większość czytelników nie wie, że w przedwojennym Kępnie, liczącym 7760 mieszkańców (1939 r.), było aż 17 knajp zapamiętanych przez kępnianina Jerzego Patalasa (ur. 1933 r.).
~ m
Więcej w nr 46 (1658) 2025 r. „Tygodnika Kępińskiego”
Bądź pierwszy!