Portal społeczno-kulturalny regionu kępińskiego
Kryspiny, Norberta, Sabiny 6 Grudnia 2019, 01:16
Dziś 1°C
Jutro 5°C
Historia
10 Października, 2019

Historia: Historia rodziny Mańkowskich z Grębanina i Słupi część IV

Drukujemy kolejny odcinek przybliżający czytelnikom historie rodu Mańkowskich z Grębanina na podstawie książki „Kronika domowa Mańkowskich” autorstwa Emeryka Mańkowskiego.

Magdalena (Maga) Mańkowska (1904-2000)
Magdalena Mańkowska urodziła się w Rudkach 16 października 1904 roku. W wieku 10 lat wyjechała z rodzicami do Drezna, następne lata I wojny światowej spędziła w Krakowie. W związku z chorobą alkoholową ojca i jego śmiercią (we wrześniu 1920 roku) jej sytuacja psychologiczna nie była łatwa – w liście do stryjenki Barbary Turno pisała:
„co do tej Winnogóry, to dziwię się, że Ciocia nas dzieci słupskich tak mało rozumie. A przecież to zupełnie zrozumiałe, że Winnogóra nigdy nam własnego domu nie zastąpi. Zresztą nie rozumiem, kto by mógł stworzyć tę nową atmosferę i wyplenić za silne wspomnienia z kilku osobników. Zresztą to nie jest zupełnie nasz rodzinny majątek i do mnie osobiście ten argument nie przemawia. [...] My właśnie nic wspólnego [z Winnogórą], oprócz kilku lat tam spędzonych, nie mamy. [...] Mam nadzieję, że Ciocia mnie zrozumie. Chcę bowiem być zupełnie szczerą, jak najszczerszą, zwłaszcza, że jestem najstarsza z dzieci słupskich i tylko mnie mają. Bo przecież Ciocia doskonale wie, że Mama nam już nigdy domu nie stworzy, więc tylko na mnie są zdane pod tym względem. Ergo muszę powiedzieć otwarcie, co oni potrzebują i czują. Zresztą o szczerość mnie sama Ciocia prosiła”.
Magdalena zaręczyła się w wieku 24 lat z Wacławem Mańkowskim (swoim stryjecznym bratem – synem Henryka z Winnogóry). W styczniu 1929 roku donosił on o tym stryjence Barbarze Turno w liście, który wskazuje na to, iż jego gorące uczucia wobec kuzynki narodziły się już znacznie wcześniej:
„Chciałbym więc powiedzieć Cioci tymczasem choć listownie, co mi leży na sercu, czego ja nie mogłem powiedzieć zaraz pierwszego dnia: będąc w Paryżu zaręczyłem się z Magą. Zdaję sobie sprawę jak poważnym argumentem przeciwko temu małżeństwu jest bliskie pokrewieństwo, przeszkoda ta wstrzymywała mnie też od zamiarów małżeńskich jeszcze przed moim wyjazdem do Brazylii, gdyśmy się w Poznaniu, jak Ciocia wie, bardzo do siebie byli zbliżyli. Będąc w Brazylii, przerwałem nawet przez długi czas wszelką korespondencję z Magą, myśląc, że lepiej dla nas będzie, jeśli o sobie zapomnimy. Jednak spotkawszy się ponownie w Paryżu, po blisko 3-letniej rozłące, przekonaliśmy się, że nic się w naszym stosunku wzajemnym nie zmieniło i że jesteśmy sobie tak samo bliscy jak dawniej. Wobec tego uznałem, że nie można dłużej się wahać i ignorować uczuć, które tak długą próbę czasu wytrzymały”.

~ Mirosław Łapa
(oprac. na podst. książki
Andrzeja Emeryka Mańkowskiego „Kronika domowa Mańkowskich”)

Więcej w nr 41 (1347) 2019 r. „Tygodnika Kępińskiego”.

Komentarze

Pozostało znaków: 1000

Redakcja Tygodnika Kępińskiego nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez Internautów. Wypowiedzi zawierające wulgaryzmy, naruszające normy prawne, obyczajowe lub niezgodne z zasadami współżycia społecznego będą usuwane.

~ Studniewski Włodek
2019-10-11  /  21:40

Osobiscie czytalem listy kepinskiego adwokata do hrabiego Mankowskiego z okresu powojennego.Adwokat opisywal co dzieje sie z Grebaninem.